Miejsca pamięci – POMNIK POMORDOWANYCH W RUDZKIM MOŚCIE


Jedno z drzew - niemy świadek tamtych dni. (Fot. Mariusz R.Fryckowski)

W poszukiwaniu dawnych faktów trafiliśmy do wyjątkowego miejsca, bardzo bliskiego sercom mieszkańców Tucholi – pomnika pomordowanych obywateli naszego miasta w Rudzkim Moście. Właśnie w taki sposób chcemy przypomnieć naszym czytelnikom miejsca pamięci na naszym terenie. Zawarliśmy całość w cyklu artykułów pt. – „Miejsca pamięci”.

 

Naszym celem jest upamiętnienie ofiar wszystkich wojen, historia Polski to nasz wspólny, patriotyczny obowiązek, przekazujmy go młodszym pokoleniom ku pamięci i przestrodze.

­­­­­­­­­­­­­­­_______________________________________________

Zbiorowe egzekucje w Rudzkim Moście rozpoczęły się 24 października 1939 r. Tego dnia dwiema ciężarówkami przywieziono do lasu 45 Polaków osadzonych w więzieniu w Tucholi. Zbiorowe mogiły były już przygotowane. Na miejscu egzekucji byli obecni miejscowi volksdeutsche wchodzący w skład plutonu egzekucyjnego;  esesmani, którzy mieli rozkaz złożenia relacji przywódcy Selbstschutzu, Ludolfowi von Alvenslebenowi, miejscowemu landratowi oraz przedstawicielowi Wehrmachtu. Skazańców ustawiono w szeregu nad grobami. Kurt Gehrt z Selbstschutzu wygłosił po polsku przemówienie. Stwierdził, że z winy Polaków zginął najlepszy Niemiec w okolicy – Hugo Fritz z Piastoszyna, a powodem jego śmierci było podpalenie przez Polaków jego stodoły. Zapowiedział też, że jeżeli znajdzie się zbrodniarz, który podpalił stodołę, to Polacy zostaną zwolnieni, w przeciwnym razie wszyscy zostaną rozstrzelani. Dodał, że egzekucje będą trwały tak długo, dopóki nie znajdzie się podpalacz.

Na te słowa z szeregu wystąpił wikariusz z Raciąża ksiądz Franciszek Nogalski, oświadczając, że to on podpalił stodołę Fritza, więc pozostali są niewinni i powinno się ich zwolnić. Zdenerwowany i zbity z tropu Gehrt powiedział: „Ten przeklęty klecha szuka wymówek i dąży do tego, aby wszyscy zostali zwolnieni. Musimy go za to powiesić„. Zaczął gorączkowo rozglądać się za drzewem, na którym mógłby powiesić księdza. Odpowiedniego drzewa nie udało się jednak znaleźć, w związku, z czym duchownego skatowano, a następnie rozstrzelano. Poświęcenie księdza nie uratowało pozostałych 44 skazańców, którzy również zostali rozstrzelani. Wśród zabitych tego dnia Polaków znaleźli się m.in. Józef Czapiewski – proboszcz z Raciąża, Konrad Piątkowski – proboszcz z Dąbrówki oraz Józef Ossowski – kierownik szkoły w Tucholi.

Kolejna egzekucja miała miejsce 27 października. Pluton egzekucyjny złożony z dwunastu Selbstschutzmanów zamordował tego dnia kolejnych 45 Polaków, przywiezionych samochodami ciężarowymi z obozu dla internowanych w Radzimiu. Wśród zabitych znalazł się Stanisław Saganowski – burmistrz Tucholi. Również i tym razem przed rozpoczęciem egzekucji Niemcy cynicznie zaapelowali o wydanie podpalacza.

Kolejne egzekucje w Rudzkim Moście odbyły się 30 października oraz 2, 6 i 10 listopada 1939 r. Zazwyczaj Niemcy stosowali ten sam schemat. Najpierw wzywano Polaków do wydania podpalacza, który podłożył ogień w zagrodzie Fritza. Później rozpoczynały się rozstrzeliwania. Część ofiar zabijano, gdy klęczały nad wykopanymi wcześniej grobami. Ci, którzy sami wykopali swoje mogiły, nie klękali nad dołem, lecz musieli wchodzić do niego po sześć osób i tam dopiero byli mordowani. W każdej egzekucji ginęło około 60 Polaków. Zazwyczaj mordami kierował Kurt Gehrt.

Podczas sześciu egzekucji w Rudzkim Moście członkowie Selbstschutzu zamordowali łącznie 335 osób. Wśród zabitych znajdowali się: księża, nauczyciele, leśnicy, rolnicy, kupcy,rzemieślnicykolejarzepolicjanci i listonosze. Zebrane z różnych źródeł informacje wskazują, że w 1939 r. w Rudzkim Moście i jego najbliższej okolicy Selbstschutz zamordował łącznie około 560 osób.

 ____________________________________________

Ten krótki, suchy zapis jest tylko fragmentem, zaledwie urywkiem tego, co zdarzyło się w Rudzkim Moście, wymordowano wybitnych obywateli Tucholi, wśród nich były postaci wyjątkowe, które upamiętniono po latach w różny sposób. Do współczesności przetrwały fotografie dokumentujące morderstwa okupanta, są wstrząsające. Pomimo upływu lat, tamte chwile głęboko wryły się w pamięć tucholan. Wspomnienia przekazywane są z pokolenia na pokolenie, mamy pewność, fakty nigdy nie zostaną zapomniane.

Tym bardziej nasze oburzenie budzi fakt, że tak wyjątkowe miejsca pamięci stają celem ataku ludzi, którzy są bardziej niż nieodpowiedzialni. Wobec takich postaw państwo jest bezwzględne, jednak represje są ostatecznością, naszym wspólnym obowiązkiem jest wpajanie młodym, często nieodpowiedzialnym ludziom prawd historycznych, nawet tych najbardziej trudnych, tylko tak można u nich wywołać głębokie refleksje. Młodzi ludzie nie są źli, jednak podobne wybryki nie mogą mieć miejsca. Jedynym antidotum jest edukacja i to jest również wielkim zadaniem Naszego stowarzyszenia.

Drodzy Czytelnicy, Stowarzyszenie Miłośników Historii Borów Tucholskich „Historia i Pamięć”, to nie tylko inscenizacje, widowiska, salwy wystrzałów i „zabawa w wojnę”, nie jesteśmy jakąś tam grupą paramilitarną, naszym głównym zadaniem jest kultywowanie tradycji polskiego oręża, ku pamięci naszych przodków, jak również ocalić od zapomnienia każdego fragmentu naszych bujnych, często tragicznych losów. Bo cóż warty jest naród bez znajomości własnej przeszłości…?

Serdecznie zapraszamy do współpracy każdego, kto dopomoże nam w ustaleniu faktów z przeszłości, taka wiedza jest dla nas cenniejsza od złota!

Fotografie i tekst – mf.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s