Inscenizacja w Kęsowie. Odsłona czwarta – PODSUMOWANIE


Prawie stu aktorów, przyjaciół z całej Polski, przepiękne repliki broni, które sprawiały niesamowite wrażenie na widzach, legendarny UR, działo, moździerze, granatniki, umundurowanie i wyposażenie osobiste, to kluczowe „elementy”, które stanowiły o właściwym odbiorze przedsięwzięcia Historii i Pamięci, podczas sobotniego występu w Lisiej Górze – Kęsowo. Kapitalna atmosfera i pasja, to wszystko zdecydowało o tym, że sztandarowa impreza historyczna stowarzyszenia „Historia i Pamięć” odbyła się bez najmniejszych zakłóceń.

Ogrom pracy, którą włożono w przygotowanie inscenizacji, zdominowało nasze działania tak dalece, że na plan dalszy odeszły inne przedsięwzięcia. Czy było warto? Odpowiedzią są brawa, których nie szczędziła nam wspaniała kęsowska publiczność, która w kolejnym pokoleniu powojennym przekazuje sobie historię tamtych dni. To ważne, aby pamięć o przeszłości ku przestrodze dla nas wszystkich, nigdy nie zaginęła. Potworności wojny utkwiły w pamięci wielu ludzi, upamiętniamy te zdarzenia w przeróżny sposób, jedni składają kwiaty i palą znicze na mogiłach swoich bliskich, lub bezimiennych uczestników największego konfliktu w dziejach ludzkości. My kultywujemy szczytne tradycje polskiej wojskowości, ukazując je w sposób bezpośredni.

I nie jest kwestią to, ile eksplozji wydarzyło się podczas inscenizacji, ilu aktorów padło i udają nieżywych, ważne jest to, że okrucieństwo tamtych dni ukazywać ma prawdę w każdej scenie, którą z tak wielkim pietyzmem rekonstruujemy na podstawie wielu źródeł.

Owszem, zdarza się, że docieramy do tak kontrowersyjnych zapisów, że aby je skorygować musimy dotrzeć do świadków wydarzeń. Nie jest to proste, za chwilę będzie to niemożliwe, dlatego tak ważną jest nasza praca dokumentująca absolutnie wszystko. Pamiętajmy o ty, że „Historia i Pamięć” to nie tylko „zabawa w wojnę”, to głównie ciężka praca z dokumentami.

Inscenizacja w Kęsowie jest tą najważniejszą, którą tworzymy przy współudziale i wybitnej pomocy wielu ludzi. Część z nich to pasjonaci, przedsiębiorcy, władze miejskie i gminne, zdarza się jednak, ze pomoc nadchodzi zupełnie nieoczekiwanie ze strony osób kompletnie nam nieznanych i to jest wspaniałe, że historia jest językiem uniwersalnym, który przyciąga nas do siebie jak magnes. Znam tylko jedno określenie dla tego fenomenu – PASJA i ta jest tym najważniejszym ogniwem.

Jestesteśmy zmęczeni, w 2011 roku dokonaliśmy wielu rekonstrukcji, braliśmy udział w przeróżnych happeningach, trzeba wiele cierpliwości i poświęcenia, aby skonstruować przedsięwzięcie, które następnie pokazuje się publiczności.

Przy tak odpowiedzialnej pracy nie ma osób wybitnych, każdy wkłada maksimum dobrej woli i chęci, często kosztem pozornej utraty czasu, który wypada spędzić z rodzinami. Cóż, próbujemy godzić pracę zawodową z pasją, i choć jest to trudne, realizujemy się w tym, co dla nas ważne – kultywowaniu polskości w tym najpiękniejszym z pięknych wydaniu. Każda powierzona nam złotówka musi być przełożoną, na jakość, a ta musi być najwyższą z możliwych, to nie kwestia „chciejstwa” to kwestia honoru!

Namawiamy do współpracy tych wszystkich, którym te zagadnienia nie są obce. Dla każdego znajdzie się miejsce i nie ważne jest to, czy ktoś ma wykształcenie takie, czy siakie, czy jest niepełnosprawny, czy jest docentem, czy mistrzem świata w nurkowaniu, czy lataniu, nasza grupa nie uznaje takich barier, czy granic, tutaj jesteśmy równi, apolityczni, pracujemy ramię w ramię.

Inscenizacja w Kęsowie przygotowana została przez wszystkich i każdy miał jakąś wizję zinterpretowania faktów z przeszłości, każde zdanie zostało wzięto pod uwagę, a reżyser i jego pomocnicy wcielili ustalenia w życie. Efekt obejrzeliśmy chwilę wcześniej.

Bardzo ważną składową inscenizacji było właściwe przygotowanie placu bitwy, bez zgody właściciela pola i osobistego zaangażowania Pana Wójta z Kęsowa, byłoby nam ciężko, ale wiedzmy o tym, że tak jak wspomniałem, historia jest językiem uniwersalnym, czyli porozumienie między osobami – pasjonatami, jest czymś oczywistym, pozostaje już tylko kwestia pieniędzy, a tych jak zawsze jest zbyt mało.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę jak kosztowne są podobne rekonstrukcje, pozyskanie środków na tego typu cele graniczy z cudem, a ujawniające się w międzyczasie możliwości, często obwarowane są beznadziejnie problematycznymi przepisami i dokumentami, które tak naprawdę bardziej przeszkadzają, niż pomagają. Wiemy, że pewne procedury są niezależne od urzędów, a przepisy już dawno powinny zostać zliberalizowane, dlatego w sposób szczególny dziękujemy wszystkim urzędnikom, którzy z tak wielkim poświęceniem pomagali nam, aby zdążyć przed godziną „0”. Udało się, i to jest również Wasz, drodzy Państwo sukces, za który dziękujemy.

Kiedy uda się wreszcie pokonać wszelkie formalizmy, na plan pierwszy wysuwa się bezpieczeństwo wszystkich uczestników widowiska. Od dawna specjalny nacisk kładziemy właśnie na ten element. Pamiętajmy, bierzemy wszyscy, łącznie z widownią udział w spektaklu z użyciem materiałów niebezpiecznych. Żywioł jest nieokiełznany i każdy ewentualny błąd może mieć straszliwe konsekwencje. To jak z nurkowaniem na wielkich głębokościach, gdzie zwyczajną głupotą byłoby pominięcie pomocy medycznej, czy innej, równie ważnej w razie jakiegoś nieprzewidzianego zdarzenia. Pomoc odpowiednich służb jest koniecznością, a i nasze umiejętności w ratowaniu życia są tym, co oczywiste. Czuliśmy się bezpieczni, a to bardzo ważne.

W myśl starego porzekadła ”Strzeżonego…” skorzystaliśmy z pomocy wysoko wyspecjalizowanych firm, a wśród nich tej, której specyfika działań obejmowała ważny bez wątpienia element, którym jest pirotechnika. W tym roku skorzystaliśmy z usług świetnej grupy „THUNDER” z Torunia, która świadczy swoje usługi podczas najważniejszych imprez plenerowych, miałem okazję długo rozmawiać z jej szefem.

Sposób pracy, zachowanie wszelkich marginesów bezpieczeństwa dawało gwarancję powodzenia. Zwyczajnie, ci ludzie w każdej czynności, którą wykonywali, ukryli lata praktyki w pracy z materiałami wybuchowymi. Wzięto pod uwagę każdy czynnik, łącznie z losowym, którego przewidzieć tak do końca nie sposób, oni to potrafili. Efekty podziwialiśmy w trakcie rekonstrukcji wydarzeń.

Każdy aktor biorący udział w widowisku znał swoją rolę tak dokładnie, że czynności, które wykonywał stały się automatyczne. To ważne, mamy przecież do czynienia z dynamiką wydarzeń, która nie powinna być oparta na improwizacji. Bez wątpienia jest w tym wszystkim wyjątek, stanowią go obsługujący kamery i aparaty fotograficzne, pomimo wcześniejszych ustaleń, poszukiwanie najlepszych z możliwych ujęć niesie ładunek ryzyka dla sprzętu. Tym razem nie udało się, sprzęt okazał się niewystarczający do podobnych przedsięwzięć, następnym razem będzie inaczej, to pewne.

Od dłuższej chwili zastanawiam się, czy powinienem wymienić nazwiska osób, które w sposób szczególny zasłużyły na wyróżnienie…, nie zrobię tego, co oczywiste, wspominałem o tym chwilę wcześniej. Jedno jest pewne, należy wyróżnić wszystkich bez wyjątku, to ich sukces i satysfakcja. Tylko ja mogę ocenić to, jak po zakończeniu inscenizacji wszyscy cieszyli się, a rozmowom przy ognisku chwilę później, nie było końca. Czysta pasja i radość!

Mieliśmy świetnie przygotowane obozowisko, położone zaledwie kilkadziesiąt metrów od głównej sceny. Było tam wszystko, co potrzebne, aby w godnych warunkach przetrwać kilka dni. Pomimo tego, że widowisko zaplanowaliśmy na sobotnie popołudnie, na miejscu byliśmy już kilka dni wcześniej, aby ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, aż do znudzenia. Warto było, a muzyka w wykonaniu naszych przyjaciół z innych grup rekonstrukcyjnych (pozdrawiam Grupę „CIS”) wprowadzała wręcz niebywały nastrój. Wszystko karnie i regulaminowo, jak przed wojną.

Z wielką uwagą obserwowałem zachowanie najmłodszych członków grup historycznych. Mamy niesamowitą młodzież, która jak z otwartych książek czerpie to, co najlepsze z wzorów, których daremnie szukać w codzienności.

Nasza pasja uczy i kształtuje charaktery, to pewne, a ten dar jest bezcenny, zwłaszcza teraz, w czasach iście konsumpcyjnych.

Podczas rekonstrukcji mieliśmy wóz sprawozdawczy, którego rolę przyjął na siebie nasz poczciwy „Żuczek”, którego otrzymaliśmy, dzięki kapitalnemu wsparciu tucholskich władz miasta. Zabytkowy pojazd, dzisiaj pięknie wyremontowany spełnił kolejną rolę, wtapiając się w publiczność. Był prawie niewidoczny, ale dał schronienie i godziwe warunki pracy lektorowi, który mając przed sobą tafle wypolerowanego szkła miał możliwość obserwacji i komentowania na bieżąco tego, co dzieje się na polu walki, nie tracą kontroli nad wszystkimi wspomagającymi go urządzeniami. Świetne nagłośnienie zapewnili nam profesjonaliści z Tucholi, którzy (miałem takie wrażenie) wręcz czytali w naszych myślach. Byli zawsze w pobliżu, ze sprzętem zastępczym, gdyby coś się zwyczajnie zepsuło. Każda korekta dźwięku, to było dla nich coś oczywistego.

Pracowaliśmy w świetnych warunkach, taka możliwość ułatwia praktycznie wszystko, życzymy każdej grupie rekonstrukcyjnej, aby mogła dokonywać swoich inscenizacji w podobnej atmosferze, cóż, mieszkańcy Kęsowa znani są  z kultywowania tradycji, a nacisk na edukację kulturalną to dla nich…codzienność, i niech tak pozostanie na zawsze. Jesteście wspaniali w tym, co robicie!

Drodzy Państwo, serdecznie dziękujemy za obecność, wsparcie, brawa, miłe słowa i gesty wspierające nas i naszych zaproszonych przyjaciół. Czerwiec jest tym miesiącem, w którym wszystkie drogi w Polsce prowadzą do…Kęsowa, a tam zawsze czekają Was niezapomniane atrakcje, a jeżeli my, choć troszeczkę przyczyniliśmy się do tego,  będziemy szczęśliwi.

Do zobaczenia za rok!

Mariusz R.Fryckowski

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s